poradniki

Temat: markery nowotworowe
dziekuje wszystkim za odpowiedzi.
tyle, ze to wodobrzusze zwiazane jest bardziej z choroba jelit [bynajmniej wczesniej tak tlumaczyli chirurdzy]. <br />
mama po operacjach chodzila z drenem - niecale 3 tygodnie- do konca pobytu w szpitalu, a nastepnie zalozono jej worek stomijny do ktorego zbieral sie plyn.
chodzila z tym workiem prawie do konca marca.
po czym ktoregos pieknego dnia przestal wyciekac plyn.
dzien wczesniej wyplynelo jakies 0,3litra.
ja lekarzem nie jestem, ale wydaje mi sie, ze otwor po drenie zaczal sie zrastac i dlatego plyn przestal wyciekac - wczesniej owy otwor blokowal sie.
za blad lekarza uwazam nie zrobienie usg w kilka dni po zdjeciu tego worka.
na lutowej tomografii nie wykryto zadnych zmian - a byla opisywana w 2 szpitalach.
zobaczymy co pokaze poniedzialkowa.
usg piersi tez nie ujawnilo nic.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,216,94096969,94096969,markery_nowotworowe.html



Temat: Oliwka. Newsy.Wróciliśmy prawie z operacji
Super, że piszesz. Wczoraj chciałam zapytać na forum co u Was.
Na stomię się nie zgadzaj. To bez sensu jeśli mała przybiera na
wadze. Moja Zosia też tyle ważyła w tym wieku i też lekarze
wymyślali różne rzeczy (PEG, żywienie pozajelitowe etc), na nic się
nie zgadzaliśmy. Teraz w wieku prawie dwóch lat waży trochę ponad 9
więc nie jest aż tak źle, jak na nią.
Moja znajoma z Ukrainy mówiła mi kiedyś, że u nich dzieci z WNM
kąpie się w wannie pełnej wody trzymając jedynie za głowę.
Do bioenergoterapeuty się kiedyś wybrałam ale to była dziwna wizyta.
Facet jest bardzo wierzący i najpierw modlił się nad Antkiem (Zosia
leżała w szpitalu) a potem mówił co mu dolega patrząc na jego
zdjęcie. Na koniec zalecił kilka ćwiczeń. Ale nie machał żadnym
wahadełkiem, nawet go nie dotykał. Wszystko co przeczytał ze zdjęcia
sprawdziło się. Najdziwniejsze było, że przeczytał z Zosi zdjęcia,
że długo będzie w szpitalu (była potem jeszcze 7 mcy) i że
największym jej problemem wówczas nie było same oddychanie (jak
mówili lekarze) tylko problem z jajnikiem. Pojechaliśmy później do
Zosi i przyszła jej lekarka. Zosia wówczas bardzo płakała. Lekarka
ją obejrzała i stwierdziła, że ma "wędrujący" jajnik...
Z tymi operacjami to rzeczywiście problem. Nam też odwoływali.
Najgorsze było to, że Zosia czasami nie jadła 5 h przygotowana do
operacji i nagle odwołują bo kaszle...
A jak Oliwka z motoryką? Co już umie?
Pozdrawiamy ))))

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,15302,76614202,76614202,Oliwka_Newsy_Wrocilismy_prawie_z_operacji.html


Temat: nowotwor jelita grubego
Dziekuje za odpowiedzi, czekam na dalsze..
Ciocia ma byc operowana na Ursynowie, zdaje sie ze u dr Chwalinskiego, najpierw
byla mowa o oszczedzeniu zwieraczy, ale chyba sie to nie uda, notowtor jest
nisko ok. 2 cm od zwieraczy, ponoc moze naciekac miesniowke, ale czesc lekarzy
to wykluczyla.
Nie stwierdzono zmian w innych organach.
Sa sugestie, ze naswietlanie moze zmniejszyc pole guza, wiem, ze znajduje sie
on na tylnej scianie.
Moja ciocia jest osoba wyksztalcona zna sie dobrze na medycynie i chce czytac
jak najwiecej o tym nowotworze, nie wiem czy to jest dobre. Moj tato mial
chloniaka, a wcale nie przechodzil go ksiazkowo.
Wczoraj ogladalam zdjecia stomii, na jakis angielskich stronach i nieco
przerazilam sie, ciocia mowi, ze tez chce obejrzec jak to wyglada, mam jednak
watpliwosci i uwazam, ze lepiej moze nie.
Chcilabym tez uzyskac informacje na temat leku Selol, czytalam, ze jednan z
forumowiczow go bierze.
Jak dawno Pani syn mial operacje? i jak czuje sie obecnie?
Zycze z calego serca wszystkim duzo zdrowia i optymizmu!
Asia
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,37372,62438458,62438458,nowotwor_jelita_grubego.html


Temat: nowotwor jelita grubego
Ciesze sie bardzo, ze napisales :)
Obiecuje nie zachowywac sie niekulturalnie, jestem naprawde wdzieczna jak ktos
zechce ze mna podzielic sie swoimi doswiadczeniami, odpowiedziec na pytania.
Ja niestety nie mam skaypa, nie chce sie u mnie dzialac, mam za to gg, moj
numer 6240716.

Moja ciocia dzwonila dzis do Krakowa, nie zastala prof. Hemrana, dzwonila, by
dowiedziec sie wiecej na temat wykonania sztucznych zwieraczy, ale
pielegniarka, z ktora rozmawiala, odradzala taki zabieg, mowila o wielu
niepowodzeniach, powiklaniach etc. Zdziwilo mnie i zasmucilo takie podejscie.
Zastanawiam sie czy zwieracze sa w ramach operacji zasadniczej wykonywane, czy
tez najpierw wylania sie te stomie, a pozniej dopiero te zastepcze zwieracze.
Jakos bardzo sie obawiam tej stomii, musze jeszcze poczytac, ale po obejrzeniu
zdjec na jakiejs angielskiej stronie, jakos...

Pozdrawiam serdecznie. Asia
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,37372,62438458,62438458,nowotwor_jelita_grubego.html


Temat: Kto wrocil i moze cos powiedziec o........
Na początek zdjecie:
www.24travels.pl/195/2263/offer.html
Vakalis to 1 piętrowy (parter i piętro) dom w którym są apartamenty. Ja byłem w
apartamencie 3 os. który zawiera kuchnie, łazienke oraz pokoj i balkonik.
Apartamenty czyste, zadbane. Przed domem jest kranik z woda i gdy sie wracalo z
plazy to trzeba bylo myc nogi przed wejsciem bo pani (włascicielka?) krzywo
patrzala. Jest on na wzgorzu i do morza z gory jest okolo 10-15 minut pieszo
przez miasteczko. Samo Stomio bardzo urokliwe dla ludzi lubiacych spokoj i
wypoczynek, ale na ten temat bylo juz duzo pisane na tym forum.

Byłem tez w pensjonacie (hotelu) Vlassis i ten mi bardziej przypadł do gustu
ale to tylko moje odczucia.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,203,47614658,47614658,Kto_wrocil_i_moze_cos_powiedziec_o_.html


Temat: Gdzie jest dokladnie Kokino Nero??
Wiecie co?
Bywałem w Kokkino Nero w połowie lat '80. Wtedy była to mieścina, której nie
uświadczyło się na jakiejkolwiek mapie, dziura, do której ze Stomio prowadziła
szutrowa, pokryta drobnym, białym pyłem wąska droga, zresztą definitywnie się
tam kończąca.
Żadnych hoteli, kempingów, kwater, czy jakichkolwiek innych miejsc noclegowych.
Miejsce, w którym oprócz żródełka z cuchnącą, czerwonobrunatną - jak sama nazwa
wskazuje - wodą, małego sklepiku i knajpki dla mieszkańców kilku znajdujących
się tam rybackich chat nie było absolutnie NIC.
Istny koniec świata. :-D
Tymczasem okazuje się, że po latach ten punkt na mapie rozrósł się w kurort.
Bardzo jestem ciekawy, jak Kokkino Nero wygląda obecnie. Czy macie jakieś
zdjęcia stamtąd? Chętnie się wymienie za zdjęcia sprzed 20 lat.

peaka@wp.pl
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,203,25642411,25642411,Gdzie_jest_dokladnie_Kokino_Nero_.html


Temat: Mąż Osioł - sposoby na...
Z przepuchliną nie ma żartów jak uwięźnie na dobre moze dojść do niedrożności
jelit a konsekwencją tego może być zapalenie otrzewnej a w najlepszym przypadku
stomia . Pokaż Mu zdjęcia jak wygląda odbyt na brzuchu może to Go przekona .

www.ostomates.org/stomapics/ileopics/index.html
www.ostomates.org/stomapics/colopics/index.html
Pozdrawiam


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,567,15537077,15537077,Maz_Osiol_sposoby_na_.html


Temat: STOMO BP TĘCZA HOTEL VLASSIS WRÓCIŁAM!!!
Ja też poproszę o wszelkie informacje-jak podróż,jaki hotel i najważniejsze-
coś o Stomio-tawerny,ceny,komunikacja.Jeśli to możliwe to proszę także o
zdjęcia.Z góry dziękuję. Anka-splean@poczta.onet.pl
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,203,27053509,27053509,STOMO_BP_TECZA_HOTEL_VLASSIS_WROCILAM_.html


Temat: last minute z Neckermannem
To co opisaliście jest straszne. Myślałam, że Neckermann to dobra firma.
Ja niestety (a może to dobrze) nie wyjeżdżam na wkacje z firmą Neckermann.
Mam swoją ulubioną w Lublinie. Prowadzi ją przemiłe małżeństwo (Grażynka i
Waldek), które wspólnie ze swoimi dziećmi bądź znajomymi było w wielu miejscach
i osobiście sprawdziło standardy pobytu gwarantowane przez ich biuro
turystyczne. A to dlatego, że ich biuro pośredniczy wielu znanym biurom
podróży. Nie mają w swojej "kolekcji" Neckermanna bo jak sami mówią ceny są
zawrotne. Z reguły trzeba posługiwać się DM zamiast zł co w konsekwencji zawsze
jest niewygodne i droższe od innych ofert. to, że osobiście sprawdzili wiele
miejsc daje im możliwość zaoferowania klientowi tego czego chce. Są klienci,
którzy chcą tylko mieszkać w dużym, pięknym hotelu, lezeć przy basenie i opalać
się, a są też tacy, którzy chcą pojechać aby poleżeć i pozwiedzać (nie
wycieczką objazdową). Przy ich namowie razem z mężem byliśmy na przełomie
wrzesnia i października ubiegłego roku w Grecji a konkretnie na Riwierze
Olimpijskiej. Nie mieszkaliśmy ani w wielkim mieście ani w luksusowym hotelu.
Mieszkaliśmy w przepięknej małej wiosce rybackiej - STOMIO, na zboczu gór Olimp
w typowym piętrowym greckim domu. Było EXTRA!!!. Jeżeli chodzi o wyżywienie to
my głównie wykupiliśmy obiado-kolacje, które zależały zresztą od naszego
widzimisie czyli np.o 13.00, 14.00, 15.00 lub 18.00, 19.00, 20.00 a nawet
24.00. Grecy są narodem niekonfliktowym i uprzejmym. Bardzo chętnie zapraszają
i przyjmują gosci. Długo przesiadują wieczorami. Stąd tak późna pora obiado-
kolacji, na którą poszliśmy bez problemu. Do plaży i morza, które oglądaliśmy z
naszego tarasu było 5 minut. Po prostu trzeba było zejść z góry. Na dole były
skwerek (nazwijmy to park) z ławeczkami i drzewkami oliwnymi, domy, sklepiki,
piekarnia i tawerny. Mieszkalismy w bardzo ładnym, typowym greckim domu.
Mieliśmy pokój z dużym tarasem i dwoma oknami (na różnych ścianach - a więc
było dużo światła), kuchnię też z oknem, łazienkę no i przedpokój. Mieliśmy
oczywiście żaluzje okienne chroniące nas od słońca (i nie tylko). Mieszkanie
przerosło nasze oczekiwania. Myśleliśmy o czymś bardziej "przyziemnym", a to
dlatego, że cena tych wczasów (pełne 14 dni nie licząć podróży) była niezwykle
niska (LAST MINUTE). Jadąc tam nastawilismy się na niskie warunki mieszkaniowe,
żywieniowe ale za to na duże atrakcje. Co do atrakcji to nie rozczarowaliśmy
się, a nawet przerosły one nasze wyobrażenia. A mieszkanie, wyżywienie i opieka
(zarówno ze strony rezydentów jak i pilotki wycieczki) mile nas zaskoczyły. Do
dnia dzisiejszego oglądając zdjęcia z tego wyjazdu wspominamy, oprócz tego co
zobaczyliśmy i gdzie dotarliśmy, między innymi pobyt w tym naszym domu, naszych
rezydentów (również sympatyczne małżeństwo Grażynka i Adam) oraz pilotkę Anię.

Napisałm ten list bo wyobraziłam sobie jak mogliście się czuć zastając na
miejscu coś zupełnie innego niż Wam proponowano. jak można było liczyć na to iż
poddacie się bez walki i nie będziecie interweniować. dziwi mnie postawa biura
Neckermann. Jak już pisałam na wstępie ja myślałam, że to jedna z lepszych a
może nawet najlepszych firm.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,194,77921,77921,last_minute_z_Neckermannem.html


Temat: NASZE HISTORIE
Re: Jak wszystko się zaczęło ... ( nasze historie
ania_bania76 19.07.06, 12:27 Odpowiedz
W 2004 r. mój Tato, nie odchudzając się, gwałtownie schudł ok. 25
kg. O
lekarzach nie chciał słyszeć, twierdził, że nic Mu nie jest (zawsze
uparty). W
grudniu 2004 miał krwotok z odbytu. Lekarze w szpitalu stwierdzili
uchyłkowatość
jelita grubego. My z mamą i bratem przeczuwaliśmy, że to może być
rak. Tato
wyszedł ze szpitala, dalej twierdząc, że nic Mu nie jest. Nasze
tłumaczenia i
błagania, żeby poszedł do innego lekarza, nie pomagały.
Któregoś dnia nie wytrzymałam, bo nie mogłam patrzeć, jak niknie w
oczach i
zrobiłam Mu straszną awanturę. Nawrzeszczalam, że zachowuje się
nieodpowiedzialnie, że chyba już Mu na nas nie zależy, że nas chyba
nie kocha,
że nie myśli o mamie (mama po opercji na by-passy, chora na
nadciśnienie).
Zglosił się do szpitala, gdzie bad. hist-potol jelita grubego
wykazało nowotwór
II stopnia zaawansowania. Przeszedł pomyślnie operację, obyło się
bez stomii,
ale raczysko zaatakowalo przeponę i śledzionę. Wszystko wycięli, pod
wzgl.
chirurgicznym był czysty.
Po operacji, mama Go podtuczyla, miał apetyt, czuł się bardzo
dobrze.
Zalecono jednak konsultację z onkologiem, który zalecił półroczną
serię
profilaktycznej chemii. Po każdej serii, Tato mówił, że drętwieją Mu
opuszki
palców prawej ręki. Ponadto, kulal na prawa nogę, ale my myśleliśmy,
że to
choroba dziedziczna, na którą zapadali mężczyźni w Taty rodzinie.
W listopadzie 2005 skończyliśmy chemię, wyniki badań były dobre
(!!!). W grudniu
powiększał się niedowład prawej strony ciała.
Od stycznia znów szpital i diagnoza: przerzut do mózgu,
nieoperacyjny.
Radioterapia miejscowa - zero skuteczności, potem naświetlanie całej
głowy - też
nie zatrzymało.
Świństwo rośnie i zabiera mi ukochanego Tatę! Ale to odbywa się
takimi etapami
pogarszania zdrowia, jakby ktoś (Bóg?) chciał nas stopniowo
przygotować na
najgorsze.
Teraz Tato jest w domu, pod opieką hospicjum domowego. Jesteśmy z
Nim cały czas.
Od 4 tyg. nie je, nie pije, jest na zastrzykach p-bólowych i
kroplówkach, bo ma
juz zaatakowane węzły chłonne (dlataego nie może przełykać; a
słyszymy, jak
burczu Mu w brzuchu z głodu!).
Tato gaśnie, bardzo przy tym cierpiąc i mając świadomość całej
sytuacji, kontakt
z Nim zanika...
Miesiąc temu odwołałam swój ślub, który był przyspieszony z
października na
sierpień, bo miał pomóc Tacie zapomnieć o chorobie i zaangażować Go w
przygotowania. Myśleliśmy, że zdążymy. Nie wiedzieliśmy, że to
będzie tak
gwałtownie postępować.
Nie zdążyliśmy, przegrywamy... :(
Re: Jak wszystko się zaczęło ... ( nasze historie
jakema1984 21.07.06, 11:23 Odpowiedz
Mama prawie cale życie palila. Jej praca byla "na siedzaco", z
materialami, wiec
mnostwo pylkow (czesto syntetycznych). Pracodawca, aby bylo
szybciej, przysylal
do swojecgo zakladu lekarza med.pracy, tkory pracownikom mierzyl
cisnienie i
ewentualnie ich osluchiwal, po czym podpisywal, iz badania okresowe
zostaly
wykonane. Zadnych zdjec RTg przez kilka lat. Podczas jesiennych
porzadkow w
ogrodzie cos mamie strzyknelo w plecach i od tego momentu sie
zaczela nasz
kontakt z lekarzami. Lek. pierwszego kontaktu przez szereg miesiecy
przepisywal
mamie przerozne srodki przeciwbolowe, ale zadne nie dzialaly. Bol
plecow, a
raczej jakby lopatki nadal byl. Byly wizyty u znanego ortopedy i
zdjecia rtg
lopatki, ale nic nie wykazywaly. Teoretcznie mama byla zdrowa. W
maju lek.
rodzinny skierowal na przeswietlenie pluc i usg jamy brzusznej.
Postawiono
diagnoze- nowotwor pluca. Nastepnego dnia mama trafila do szpitala i
tam po 3
dniach zmarla. Do dzis czuje sie winna, ze moglam cos zrobic...

Re: Jak wszystko się zaczęło ... ( nasze historie
magdusiek2 23.07.06, 17:32 Odpowiedz

kilka zdań o moim tacie i badaniach przesiewowych.
na 50 urodziny "zafundował" sobie badanie poziomu PSA (badanie z
krwi, marker
specyfczny dla gruczołu krokowego), wynik był nieznacznie powyżej
normy. dzięki
moim namowom i uporowi urologa z przychodni rejonowej (!)doszło do
wykonania
biopsji prostaty i rozpoznania choroby nowotworowej. Dodam tylko, że
u taty nie
było żadnych objawów powiększenia prostaty. 3 miesiące później
operacja. teraz
mija już trzeci rok- tata czuje się dobrze (odpukać ;-), badania
kontrolne- bez
zarzutu. ufam, że tak już pozostanie.

wnioski? kazdy lekarz POZ ma OBOWIĄZEK i możliwości kierować
pacjentów na
zalecane badania przesiewowe (czyli obowiązkowe dla WSZYSTKICH
pacjentów,
zdrowych, bez zadnych objawów.Badania przesiewowe mają na celu
wykrycie
nowotworu we wczesnej fazie, kiedy nie daje jeszcze objawów, a
wiadomo, że w
danej populacji, grupie wiekowej zdarza się częściej)
dla mężczyzny po 50 r.ż oznacza to raz w roku badanie PSA oraz
badanie per
rectum. dla wszystkich po 50r.ż, nawet zupełnie zdrowych oznacza to
również
kolonoskopię, czyli badanie jelita grubego. no i oczywiście
cytologia i
mammografia dla kobiet. Przypominajcie o tych badaniach swoim
lekarzom,
lekarzom waszych rodziców. naprawdę warto!!!



Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,37372,87357761,87357761,NASZE_HISTORIE.html



© 2009 poradniki.

Indeks sybole UFO ZDiK wa